" Przykro mi ale..."
Po siedmiu dniach zebrałam się na odwagę i poszłam na salę gimnastyczną, gdzie siatkówkę trenował Bartek. Jak zawsze grał doskonale, było w nim tyle pasji i w tym wrodzonej perfekcji, to było coś niesamowitego. W pewnym momencie wyszłam i przez jakieś 2o minut czekałam, aż Bartek wyjdzie. Nie wiedziałam, czy mnie widział czy nie, miałam to w dupie.-Hej, co tu robisz ?
-Wystraszyłeś mnie,
odwróciłam się i uśmiechnęłam do chłopaka.
-Wracasz do domu ?
-Tak, tramwajem, wpadniesz do mnie na chwilę, chciałam z Tobą... porozmawiać.
-Okay, chodźmy.
Głośno wypuściłam powietrze, najgorsze mam już za sobą.
*
-Przepraszam, okay ?
Źle postąpiłam, głupio przede wszystkim.
Pokazałeś mi inny świat,
dałeś mi szanse.
Jednak zrobiłeś coś jeszcze.
Doceniłeś mnie, pokazałeś, że kochasz mnie za nic.
Szanowałeś mnie, Ceniłeś, Lubiłeś...
Pierwszy raz ktoś chciał by dać coś bezcennego, miłość.
I to za nic, tak po prostu, rozumiesz ?
Łzy popłynęły mi po policzkach.
-Julia, nic się nie zmieniło, cały czas na Ciebie czekałem.
Miałem nadzieję, że się uda i proszę.
To niezwykłe, co powiesz na jakieś spacer ?
Spojrzałam na niego i głośno się roześmiałam.
---
J.xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz