poniedziałek, 10 czerwca 2013

Prolog


Dlaczego według wszystkich między miłością, a nienawiścią jest cienka, niemalże nie widoczna granica ?
Bo jest.

-Czemu mnie tak nienawidzisz ?- Usłyszałam głos przy moim uchu.  Nie było głośny, ale daleko my było do szeptu. udałam, że nie usłyszałam pytania i ruszyłam dalej. W razie potrzeby mogłam powiedzieć, że nie usłyszałam czy coś, w końcu Gdańsk to głośne i zatłoczone miasto. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek.
-Auł !- Niemalże krzyknęłam odwracając się. 
-Musimy porozmawiać- powiedział tym samym tonem.
-Nic nie muszę, czego... Okay, chodźmy- powiedziałam pod naciskiem jego błękitnych oczu. Był bardzo wysoki, miał średniej długości, kruczo czarne włosy, oczy koloru oceanu, był bardzo postawny oraz chudy. Zazwyczaj ubierał się modnie. Wybrał moją ulubioną, czeską kawiarenkę- "Fuller". Zamówił kawę. Spojrzałam na niego pytająco, nasze spojrzenia się spotkały- to groziło katastrofą. Napięcie rosło, a uczucie jakie do niego żywiłam nie pomagało.
-Daj mi miesiąc- poprosił. Roześmiałam się nerwowo. 
-Nie możesz żyć, ze świadomością, że koś zwyczajnie Cię nie lubi i nie kryje się z tym ?- Zapytałam, a on upił łyk gorącego napoju.
-Ta, coś w tym stylu- powiedział po dłuższym milczeniu.
- I po co Ci to ? Wiesz, że i tak nic się nie zmieni- odpowiedziałam.
-Przez cały miesiąc będziesz traktowała mnie jak...przyjaciela- przy wypowiadaniu ostatniego słowa głos mu się załamał. 
-Co ? Chyba kpisz, kurwa- odpowiedziałam z doskonale wyczuwalną kpiną w głosie.
-Nie mówię całkiem poważnie- odpowiedział i spojrzał na mnie całkowicie spokojną twarzą.
-Co ty sobie myślałeś ? Że przyjdziesz, powiesz, a ja z uśmiechem podziękuję Ci za szansę przyjaźnienia się z tobą ?- Zapytałam oskarżycielsko.Spuścił wzrok. Miałam ochotę dodać jakiś złośliwy komentarz typu: "Oj, czyżbym Cię zbytnio uraziła ?" albo "Wybacz, nie chciałam". Z odpowiednio sarkastycznym tonem. 
-Tak, tak właśnie myślałem. W każdym razie, zaczynamy od jutra- powiedział, wstał, rzucił 10 zł na stolik i wyszedł. Gdy już się otrząsnęłam i wyszłam nie było go. Zaczęłam mnie intrygować jego buńczość, jednak zdałam sobie sprawę z czego innego- było już za późno na zmiany. Maszyna ruszyła.

2 komentarze: